Żyjemy by pracować

Żyjemy by pracować

Człowiek od dziecka przyuczany jest do pracy. Począwszy od wychowania przez rodziców, którzy nakładając na dzieci obowiązki przygotowują je do życia w społeczeństwie, poprzez przedszkole, do którego trzeba wstawać wczesnym rankiem zupełnie jak do pracy, na szkole i studiach skończywszy, gdzie przyuczani jesteśmy do konkretnych zawodów. Nie ważne czy chodziłeś do samochodówki i jesteś mechanikiem,  budowlanki i jesteś alkoholikiem czy może skończyłeś studia humanistyczne o kierunku antropologia mniejszości narodowych i zostałeś bezrobotnym. Wszystko co robiłeś od najmłodszych lat, miało ukształtować w Tobie wzorowego (pracowitego) obywatela.

Najpierw komuna

Jestem za młody, żeby pamiętać, ale nie aby wiedzieć, że robili ludziom wtedy wodę z mózgu. Wmawiali im, że swoją ciężką pracą odbudowują Polskę po wojnie. Wyrabiali setki procent normy. Propagandowymi hasłami zaszczepiali ludziom chęć do pracy. A jak ktoś nie chciał pracować, to siłą go zaciągali. Pracę miał każdy. Praca była obowiązkiem. O BHP nikt nawet nie myślał, ważniejsze było wykonanie zadania. Prawa pracownicze ograniczały się do możliwości odebrania wypłaty. I tak trwało to przez lata, aż stało się normą dla wielu osób. Niektórym zostało to po dziś dzień – szefom, którzy myślą, że ludzie cieszą się z samej możliwości pracy i pracownikom, którzy nadal chcą wyrabiać jakieś śmieszne procenty normy. Do tej pory można usłyszeć, że za komuny było lepiej, bo każdy miał pracę. Tylko czy ktoś się zastanowił jaka to była praca? Ustawione Bolki zarządzali ciemnogrodem i chyba tęskno im do tamtych czasów. Ludzie wypruwali sobie żyły w imię lepszego życia dla swoich dzieci tracąc przy tym swoje własne życie.

Teraz Unia Europejska

Powiew świeżości. Nadzieja na lepsze życie. Nowoczesność, braterstwo, jedność… Mieliśmy żyć jak na zachodzie. Mieliśmy być tacy jak Oni i mieć kasę jak Oni. Miało nie być podziałów. Miało być pięknie. Miliardy euro zaczęły do nas spływać. Zaczęliśmy budować. Powstały nowe autostrady, które można przemierzyć w ciągu jednego dnia; stadiony na które bilety kosztują krocie; wyremontowane drogi gminne, które sypią się po każdej zimie; odnowione szkoły i uczelnie wyższe, których poziom kształcenia drastycznie spada. Ludzie wzięli się do pracy, by budować nową silną Polskę. Polacy jako murzyni Europy zostali zaprzęgnięci  do pracy w zachodnich fabrykach i hipermarketach, gdzie za najniższą krajową budowali obcy kapitał. W zasadnie niewiele się zmieniło, prócz zaprzestania zmuszania do sikania w pampersy kasjerek. Wypłaty trochę podnieśli. Żeby ludzie na Newsweek mieli – niemiecki; albo na Milkę dla dziecka – niemiecką; albo żeby sobie na samochód używany dozbierali – niemieckiego szrota. Dzięki otwartości granic naród zapragnął podnieść komfort swojego życia. Miliony osób wyjechało tyrać u panów z zachodu. Za takie pieniądze, to warto – pomyśleli. Warto poświęcić swoje życie dla pracy.

A później?

A kto by miał czas się nad tym zastanawiać. Praca na dwa etaty. Pogoń za lepszym życiem. Przecież każdy za nim goni. Upływ czasu widać tylko po tym jak dzieci wyrastają. Koniec końców, te dzieci też wyjeżdżają tyrać za granicę lub ciągną tu w Polsce pracę po godzinach. I nadal nic się nie zmienia. W dalszym ciągu wmawiają ludziom, że ciężką i uczciwą pracą ludzie się bogacą. Bogacą się, ale pracą innych, o tym nikt nie mówi. Jesteśmy trybikami w oczach zarządzających procesem. Tylko czym by oni zarządzali gdyby nie Ci najmniejsi? Przecież to oni budują ich majątki. To dzięki ich pracy opalają swoje dupska na Bora-Bora, kupują drogie wille i drogie fury i to dzięki nim mogą śmiać się z nich. Ludzie też chcą tak żyć i dają się wyzyskiwać. Pracują ciężko za lekkie wypłaty.  Wiedzą, że nigdy nie osiągną tego co oni, ale czują się lepiej podnosząc swój status społeczny poprzez zakup zimnej Finlandii, gdyż to lepsza wódka jest i kupując sobie koszulkę z Calvin’a Klein’a, jak gwiazdy w teledyskach.

Dążąc do lepszego, ludzie poświęcają swój czas na pracę, tracąc przy tym czas dla najbliższych. Tak wiele ich omija. Ciekawe czy cieszą się ze swojego życia, nie z posiadanych rzeczy materialnych, lecz z życia. W telewizji mówią, że żyje się lepiej, pracodawcy obiecują podwyżki by żyło się jeszcze lepiej i ludzie w to wierzą. Czytałem ostatnio jakiś artykuł na temat planowanych podwyżek w roku 2017. Podobno blisko 70% pracodawców planuje podnieść pensje swoim pracownikom. Uśmiałem się bo ja też dostałem w tym roku podwyżkę – 35 złotych. Aż chce się pracować.