Odnaleźć w sobie siłę

Odnaleźć w sobie siłę.

Od czasu do czasu dopada człowieka załamka. Siedzisz myślisz i gówno wymyślisz. I choćbyś nie spał, chlał i ćpał, nic mądrego do głowy Ci nie przychodzi. Dopada Cię depresja, która ciągle się pogłębia.  Z problemami wszyscy wiemy jak jest, napiętrzają się. Jeden, drugi, kolejny, walą po łbie bez opamiętania. Przypierają do betonowej ściany i odcinają drogę ucieczki. Więc czekasz na to co jeszcze los Ci przygotował… naprawdę czekasz? Wydaje Ci się, że od problemów się ucieka, a jak już nie ma dokąd uciekać to rozkłada się ręce i po prostu czeka?

Nie piszę tego tekstu, żeby Cię pocieszać w trudnych chwilach. Nie powiem Ci: walcz, jesteś silny, dasz radę, nie przejmuj się, będzie lepiej. Przecież wiesz, że wcale nie będzie. I nie chcesz walczyć, bo nie widzisz sensu. Z pewnością już nie raz słyszałeś, że porażki nas umacniają i że po każdej burzy wychodzi słońce, a po każdej nocy przychodzi dzień. Tylko co tych kilka banałów zmieniło w Twoim życiu? Niejednokrotnie ktoś  klepał Cię po plecach okazując współczucie, przy czym jednocześnie cieszył się, że Ty masz gorzej od niego. I? Chyba nie ulżyło.

Wiesz, ja nigdy nie umiałem cieszyć się z małych rzeczy. Zawsze stawiałem sobie trudne do osiągnięcia cele. Upadki były bardziej bolesne, lecz radość z dotarcia „na miejsce” znacznie większa. Nigdy też nie obnosiłem się ze swoimi sukcesami, ponieważ wiedziałem, że to tylko chwile. Życie tak szybko przemija, że nie warto żyć chwilami. Uważam, że warto żyć mając w życiu jakieś cele. Ostatnio gdzieś słyszałem tekst:  „Cel w życiu ogranicza więc go nie mam…”. Nie rozumiem więc, po co żyć skoro do niczego się nie dąży? Zajmować kolejkę do mięsnego? To właśnie dążenie do czegoś daje siłę do działania, motywuje nas. Dlatego zawsze warto obierać w życiu konkretne cele.  Warto mierzyć wysoko. Drugi raz tego życia nie przeżyjesz więc co masz do stracenia?

Wcale nie musi być ciężko – zawsze to sobie powtarzam. Zakładając z góry, że nie damy rady, tracimy pewność siebie. Wmawiając sobie, że będzie ciężko, tworzymy problem już na samym początku, zanim jeszcze podejmujemy jakiekolwiek działania. Przecież to nie ma sensu. Sporo osób wychodzi z założenia, że lepiej jest być mile zaskoczonym niż rozczarowanym, więc żyją sobie jakoś tak, czekając na fart. Ja nie czekam. Ja zapierdalam. A Ty?

Nie mamy równego startu w życiu. Nigdy nie będziemy go mieć. Jednak nie przekreśla nas to. Wiem, przytrafiają się w życiu tragedie, ludzie tracą prace, domy, rodziny. Często staczają się na dno. Ostatnio w drodze do pacy minąłem się z facetem w wieku ok. 35 lat. Obita morda, smutne oczy, obsrane spodnie. Szedł sobie na wpół zgięty mówiąc coś do siebie. Smród był taki, że jak już był 20 metrów ode mnie, to jeszcze mnie na wymioty brało. Mógłbym go jakoś tłumaczyć tą trudną sytuacją, ale nie wydaje mi się, żeby ktoś nasrał mu w spodnie. Nasrał sobie sam. Widzisz, tak naprawdę nieważne jest co Ci się w życiu przytrafiło, ważne jest co będziesz robił dalej. Nie nasraj sam na siebie.

Prawdziwym  wyzwaniem jest odnalezienie siły w poczuciu bezsilności. Wtedy jak już wypierdolisz się na ryj i starania idą się jebać. Naprawdę łatwo się załamać. Mnie zawsze wtedy z pomocą przychodzi złość. Najzwyczajniej w świecie się wkurwiam. Złość daje mi zajebistego kopa do działania. Złość czyli chęć udowodnienia innym, że się mylili, chęć udowodnienia sobie, że potrafię coś zrobić jeszcze lepiej. I robię. Ty też się weź za robotę. Nieważne w jakim punkcie swojego życia jesteś. Zawsze masz na niego wpływ. Wybierz swoje cele, i dąż do nich uparcie. Dąż do nich swoją własną drogą, bo idąc przez życie swoją drogą, zawsze będziesz wiedział dokąd idziesz.