Spełniać ich marzenia

Spełniać ich marzenia

Rozpieszczanie dzieci uchodzi za domenę babć i dziadków, którzy słodyczami, zabaweczkami i pieniędzmi kupują sobie „miłość” małych pociech. Rodzice zazwyczaj starają się zachować równowagę pomiędzy spełnianiem zachcianek dzieci, a pokazywaniem im, że w życiu nic nie przychodzi łatwo. Są też na tym świecie tacy rodzice jak ja, którzy wydaliby ostatnią złotówkę, żeby kupić dzieciom Kinder Niespodzianki. I choć wielu ludziom się to nie spodoba, tak jak nie podoba się to mojej żonie, ja zwyczajnie czuję taką potrzebę, potrzebę by spełniać ich marzenia.

Zacznijmy od naszych rodziców

Zastanawialiście się dlaczego babcie i dziadkowie są tak wspaniali dla swoich wnuków? Teraz mają więcej wolnego czasu, pieniędzy, chęci? Rozpieszczając nasze dzieci, rekompensują sobie braki w wychowaniu swoich dzieci? Może chcieli nam pokazać, że w tym życiu nic nie przychodzi łatwo, nie dostaje się wszystkiego na żądanie? A teraz my nauczeni przez naszych rodziców, podobne wartości wpajamy następnemu pokoleniu. Pomyślcie, czy na pewno ten model się sprawdza.

W czym problem?

Co jest złego w kupowaniu dzieciom zabawek bez okazji? Nie mam na myśli drogich rzeczy, lecz zwyczajnie nowy samochodzik, klocki, lalkę. Co jest złego w kupieniu dziecku gum do żucia w sklepie, na które patrzy swoimi małymi wielkimi oczami i pyta: „Tatuś kupi, kupi?”, marszcząc brwi kiwając przy tym głową twierdząco. Nie rozumiem dlaczego mam odmówić dziecku, tylko dla zasady. Co innego, gdyby nie było mnie stać, ale dlaczego mam sprawiać mu przykrość? Małe dzieci nie rozumieją wszystkiego, więc po co im taka trauma? Już słyszę głosy krytyki: teraz guma później iPhone. Tylko zanim on zechce dostać taki sprzęt, a mnie nie będzie stać, to już będzie rozumiał dlaczego mu nie mogę go kupić.

 W życiu nic nie przychodzi łatwo.

Na świecie jest wielu ludzi, którym wszystko przychodzi łatwo, którzy mają pieniądze, zdrowie i miłość. Nieprawdą jest, że nie można mieć wszystkiego, bo można mieć. Nie chcę pokazywać moim dzieciom, że jest inaczej. Chciałbym, aby wiedziały, że jeśli czegoś chcą, to niech do tego dążą. Chciałbym, żeby moje dzieci nie bały się swoich pragnień, żeby nie czuły się gorsze, nie zakładały z góry, że coś nie jest dla nich. Chce jak najlepiej , a jak wyjdzie to się okaże.

Skąd ten pomysł?

Czuję, że dużo mi w życiu brakowało kiedy byłem dzieckiem. Od rzeczy materialnych po miłość rodzicielską. Najpierw mama na emigracji, później tata, a jak byli razem to ciągle się kłócili. Ja byłem gdzieś z boku. Jako dziecko byłem zaniedbany, nie liczyły się moje potrzeby. Rodzice z góry założyli, że jestem dzieckiem więc tego nie potrzebuję, a później i tak nie będę tego pamiętał. Pamiętam. Najbardziej ze wszystkiego na świecie brakowało mi kolonii, na które jeździli koledzy, a na które było stać moich rodziców. Dlatego wydaje mi się, że odmawiając czegoś dziecku, czegoś na co nas stać raczej szkodzi niż pomaga, ponieważ dziecko czuje się wtedy lekceważone.

Podsumowanie

Kwestia wychowywania dzieci, jest kwestią indywidualną każdego rodzica. Wszyscy uważają, że robią to najlepiej i mają do tego pełne prawo dopóki nie krzywdzą dzieci. Nie mnie oceniać, nie mnie pouczać jak żyć i jak wychowywać dzieci. Na przykładzie swojego dzieciństwa wiem jak czuje się dziecko, którego marzeń nikt nie spełniał. Dlatego ja staram się i będę się starać spełniać zachcianki swoich dzieci. Czy dobrze robię? Kiedyś same mi to powiedzą.