Kiedy dzwoni nieznajomy

Takich historii jak moja zdarzyło się na tym świecie wiele, lecz rzadko mówi się o tym głośno. Dlaczego? Nie wiem. Może ludzie po prostu tego się boją? Boją się kolejnego telefonu od nieznajomego?  Bo kiedy dzwoni nieznajomy, nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie.

Poniżej przedstawiam Wam moja historię, a świadectwo jej prawdziwości daje Wam moja małżonka.

Dzień pierwszy

Był to grudzień 2016 roku, dokładnej daty nie pamiętam, wiem tylko, że był to piątek.  Wracałem z pracy do domu ok. godziny 16. W zimie jak to w zimie, szybko zrobiło się ciemno.  Nie jechałem zbyt szybko z powodu złych warunków jakie panowały na drodze – silne oblodzenie i intensywne opady śniegu. Od domu dzielił mnie zaledwie 1 kilometr, lecz postanowiłem zatrzymać się jeszcze w sklepie po jakiegoś browarka, tak dla relaksu na wieczór. Wysiadając telefon wpadł mi za siedzenie. Zauważyłem to, lecz nie chciało mi się już za nim grzebać więc zamknąłem auto wciskając środkowy przycisk na pilocie. Światła jak zwykle dwa razy mrugnęły, a ja szybkim krokiem zmierzałem do sklepu.

Zimno jak cholera pomyślałem. Mógłbym mieszkać gdzieś na jakiejś ciepłej wyspie. Jeździłbym kabrioletem, nie musiałbym martwić się o ogrzewanie, ani nie musiałbym zbierać cały rok kasy na wakacje w ciepłym kraju bo bym kurde w takim mieszkał.

Często w myślach mówię sam do siebie, właściwie to wolę rozmawiać sam ze sobą. Wtedy czuję, że ktoś  mnie naprawdę rozumie. I zatracam się. Nie wiem co się dzieje dookoła. Mógłby ktoś kogoś na moich oczach mordować, a ja bym tego nie zauważył. Wiem to niebezpieczne. Kilkukrotnie miałem taką sytuację, że jadąc autem już jakiś czas nagle dochodziło do mnie, że nie wiem nic co działo się po drodze. Jakie światła minąłem, auta wyprzedzałem, którędy właściwie jechałem i po co ja tam jadę?

Wyszedłem ze sklepu, odpaliłem furę, zaparkowałem przed domem. Wróciłem się po telefon bo oczywiście zapomniałem, że mi wyleciał.  Na telefonie świeciła się zielona dioda informująca o nadesłanej wiadomości lub nieodebranym połączeniu. Z ciekawości sprawdziłem jeszcze przed wejściem do domu. 2 nieodebrane połączenia od nieznanego mi numeru. Telefonu używam zarówno prywatnie jak i służbowo, więc pomyślałem, że to pewnie jakiś klient. Jest piątek popołudniu, nie oddzwaniam. Jak się później okazało był to największy błąd jaki wtedy popełniłem. Żałuję tego do dzisiaj gdyż był to pierwszy raz kiedy nieznajomy usiłował się ze mną skontaktować.

Dzień drugi

Sobota 8 rano. Nie śpię, bo dzieciaki wstają już po 5 i uwielbiają mieć rodziców przy sobie. Telefon został w sypialni, a ja z rodziną siedziałem w salonie. „Oh, it’s just me, myself and I, solo ride until I die…” to mój telefon, dzwoni na drugim końcu domu. Nie chciało mi się po niego iść.  Oh, it’s just me, myself and I, solo ride until I die…” Nadal nie chce mi się iść. Dzwonek słyszałem jeszcze klika razy, ale była sobota, rano…

Gdy sprawdziłem później kto dzwonił, wyświetlił mi się ten sam numer, który usiłował się ze mną skontaktować poprzedniego wieczoru. To mnie zastanowiło, postanowiłem oddzwonić. W słuchawce usłyszałem : „Abonent ma wyłączony telefon, albo jest poza zasięgiem sieci…”, będzie chciał to zadzwoni jeszcze raz – pomyślałem.

Nadszedł wieczór, wpadli do nas znajomi. Wódeczka, fajny klimat. Za oknem nadal zamiecie i silny mróz. W takich właśnie momentach zaczyna się dramatyczna akcja w kiepskich amerykańskich horrorach.  Tak właśnie zaczynał się mój horror. Nieznajomy próbował ponownie się ze mną skontaktować, lecz niestety miałem wyłączone dźwięki. Zawsze je wyłączam  kiedy już położymy dzieciaczki spać. Takie przyzwyczajenie. Niestety kolejny raz nie odebrałem telefonu, nie wiedziałem jeszcze, że to coś ważnego.

Dzień trzeci

Byłem zmięty, miałem kaca jak stąd do tamtąd. Około 12 zapragnąłem oczyścić organizm z toksyn. Zawsze biorę do tego ze sobą swój telefon. Właśnie wtedy On zadzwonił. Tysiąc myśli miałem w głowie zanim przeciągnąłem zieloną słuchawkę po ekranie. Co się stało? Cały weekend ktoś do mnie próbował się dodzwonić, umarł ktoś bliski – pomyślałem. Czarny scenariusz wydawał się najbardziej realny. Jest niedziela, samo południe, Boże…

– Halo – powiedziałem drżącym głosem zanim jeszcze przyłożyłem telefon do ucha. – Halo powtórzyłem, przełykając mocno ślinę.

– Dzień dobry, czy rozmawiam może… – przywitał mnie męski głos wymieniając moje imię i nazwisko, chcąc się upewnić, że to ja. Skąd mnie zna? Zastanawiałem się.

– Tak? – potwierdziłem w sposób jakbym się to ja jego pytał. O co tu chodzi do cholery, nie przestawałem się zastanawiać.

– Ja dzwonie do Pana z firmy… – już wiedziałem, że to telemarketer – …na pańskim koncie jest niewykorzystana promocja… – zabije gościa – … oferta została przygotowana specjalnie dla Pana … – Ty łajzo, krzyczał mój mózg. Połowę rodziny uśmierciłem w tych 30 sekundach przez Ciebie. – Czy jest Pan zainteresowany? – zapytał na końcu swojego wywodu.

– Czy rozmowa jest nagrywana? – Grzecznie zapytałem.

– Oczywiście w trosce o Pana bezpieczeństwo – Zapewnił mnie.

– Szanowny Panie – powiedziałem, wygodnie siadając – po pierwsze nie poinformował mnie Pan na wstępie rozmowy, że jest ona nagrywana, ani nie zapytał czy wyrażam na to zgodę. Po drugie czy przygotowana specjalnie dla mnie promocja jest tak ważną sprawą, że wydzwaniał Pan cały weekend o różnych porach? Nawet w niedzielę? – zapytałem nieco podniesionym głosem – Ponadto proszę mi powiedzieć skąd ma Pan moje dane osobowe? Nie kojarzę żebym posiadał z Państwa firma jakąkolwiek umowę.

– Dzwonię do Pana na zlecenie operatora telewizyjnego z którym posiada Pan podpisana umowę….

– Nie wyrażałem zgody na przekazywanie moich danych osobowych zewnętrznym firmom – przerwałem facetowi. Byłem już nieźle wkurzony. Po czym dodałem – proszę o kontakt z kierownikiem działu. Chciałbym się wypisać z Państwa listy potencjalnych klientów.

– Oczywiście. Uprzedzam tylko, że firma ma siedzibę w Hamburgu, a biuro jest czynne od poniedziałku do piątku w godzinach… – nie wierze gościu dzwoni do mnie w niedzielę, a ja mam się dostosować do godzin pracy biura w Niemczech. W Niemczech! Czujecie?  Wciskając czerwoną słuchawkę nie pożegnałem faceta.

Zakończenie

Kiedy dzwoni nieznajomy, człowiek bez własnego życia, bez poczucia wstydu, bez wyczucia sytuacji, nie warto mu ubliżać. On i tak tego nie zrozumie. Nieznajomy, smutny, nieszczęśliwy człowiek. Wpychałby Ci w tyłek w niedzielę super promocję i nie zapytałby nawet czy nie za głęboko. Im wcześniej odbierzecie telefon od nieznajomego tym szybciej gościa spławicie.