Rodzicielstwo w kilku etapach

Rodzicielstwo w kilku etapach

Dla większości z nas potrzebą nadrzędną jest miłość. Przedkładamy ją ponad własne wygodnictwo, pieniądze, dobra materialne. Z miłości wiążemy się na całe życie z innymi ludźmi, z miłości pragniemy dzieci i z miłości się nimi opiekujemy. Mówią, że najpiękniejszą miłością jest miłość rodzicielska i trudno się z tym nie zgodzić, lecz rodzicielstwo, to nie tylko piękne chwile uwieczniane na zdjęciach, to nie tylko uśmiechy przy zabawie i zabawa przy nauce. Rodzicielstwo to często nieprzespane noce, zmartwienia, zmęczenie, poświecenie, brak czasu dla siebie i brak czasu na pielęgnowanie swojego związku małżeńskiego czy partnerskiego.

Etap I

Oczekiwanie

Oboje jesteście szczęśliwi, ale jednocześnie martwicie się czy wszystko będzie dobrze. Martwicie się o przebieg ciąży, czy dziecko będzie zdrowe, o poród, o to czy dacie sobie radę po narodzinach dziecka. Im bliżej narodzin tym większe czynicie przygotowania. Zakup łóżeczka, wózka, ubranek. Wspólne chodzenie po sklepach i przeglądanie Internetu w poszukiwaniu nowych promocji. Razem jesteście zaangażowani choćby w wybór koloru butelek do karmienia. Jesteście w siódmym niebie robiąc zapasy pieluch i chusteczek nawilżających. Czujecie, że dziecko Was do siebie zbliża. Już macie wybrane imię i pomimo różnych upodobań wybieracie to jedno, najpiękniejsze, bo Wasze dziecko jest najpiękniejsze.

Etap II

Narodziny

Chwila nerwów przy porodzie i już jest! Przyszedł na świat mały słodziak! Jesteście nim oczarowani, nie możecie oderwać od niego wzroku. Bobas staje się w tej chwili całym Waszym światem. Dzidziuś tylko je i śpi, a Wy wieczorami zastanawiacie się kim on będzie w przyszłości. Spędzacie wspólnie mnóstwo czasu. Nawet nie zdawaliście sobie sprawy, że można tak mocno kogoś kochać.

Etap III

Pierwsze problemy

Dziecko zaczyna wymagać coraz to większej uwagi, zaczynają się kolki i kolejne nieprzespane noce. Przychodzi zmęczenie i frustracja. Zaczyna brakować Wam czasu na wszystko. Trzeba szybko ogarnąć mieszkanie, bo myszka się obudzi i będzie głodna, trzeba szybko zjeść obiad, bo myszka jest marudna i zaczyna płakać. Trzeba wziąć szybki prysznic, bo myszkę za chwilę trzeba kąpać. Jedź zrób zakupy i szybko wracaj bo myszka jest niegrzeczna. Zaczyna Was przytłaczać ta ograniczona przestrzeń Waszego całego świata.

Etap IV

Kolejne problemy

Przychodzi pierwsza myśl nie tak miało to wyglądać. Wasze życie ograniczyło się tylko do opieki nad dzieckiem. Nigdzie nie wychodzicie, a jak już to robi się z tego wyprawa jak na ośmiotysięcznik. Woda, mleko, pieluchy, chusteczki, butelki, kropelki, ubranka na przebranie, w zimie krem na buzie, w lecie krem na buzie, wózek do bagażnika, kocyk, misia… U znajomych karmienie, przebieranie, lulanie, płacz… W galerii, przebieranie, karmienie, lulanie, płacz. Powrót do domu i wnosicie wszystkie rzeczy, przebieracie lulacie…. już nawet ze sobą nie gadacie. Nie macie ani siły, ani nawet ochoty. Zaczynają się kłótnie i wypominania, kto co źle robi i dlaczego. Dusicie się i nie zanosi się na to, że będzie lepiej. Byliście taką zgraną parą, a dziecko, które tak Was do siebie zbliżyło, zaczęło kruszyć fundamenty Waszego związku.

Etap V

Zrozumienie

Z czasem dochodzicie do prostych wniosków, że to nie dziecko jest problemem tylko Wasza organizacja życia. Zaczynacie dzielić się obowiązkami. W ciągu dnia mama zajmuje się dzieckiem, po pracy tata, a nockami dzielicie się na zmianę. Umiecie już znaleźć czas dla siebie, a płacz dziecka przestaje być końcem świata. Wasze relacje ulegają poprawie i znów rozkwita miłość.

Etap VI

Odpoczynek

Maluszek już zaczyna chodzić i mówić pierwsze słowa. Sam się potrafi zabawić i nie budzi się po nocach. Czujecie, że ten długi maraton dobiegł końca, a teraz nadszedł czas na odpoczynek. Planujecie pierwsze wyjścia, bo jesteście tak wyposzczeni, że nawet kino to zajebista sprawa na wypad. Jeszcze chwilka i wyrwiecie się nawet na imprezę. Już w sumie wychodzicie… ale partnerka znowu jest w ciąży…

Nauczeni doświadczeniem z pierwszego dziecka, będzie Wam troszeczkę łatwiej. Będziecie chcieli wyspać się na zapas i zaczniecie szukać większego auta, a wyjście z domu odłożycie na później.

 

  • bezrobotna-reemigrantka.blog.p

    Małe dzieci – mały kłopot… 😉 a potem przychodzi czas, że szkoda na to kino, bo dzieciak potrzebuje dodatkowych godzin z języka, a potem bo na studia poszło i trzeba mu pomóc, a potem… potem najczęściej już się da żyć bez kina 😉